Zakładki:
Człowieki z sieci
Człowieki z życia
|
wtorek, 16 marca 2010
z dedykacją dla ciała pedagogicznego
Wiersz anatomiczny z okazji (nie)pisania pracy zaliczeniowej
Dziś zginąć pragnę w sromocie srogiej,
bo zamiast głowy mam lewą nogę,
tam zaś, gdzie serce,
mam lewe ręce,
bez serca jednak obyć się mogę.
Lecz co ja biedna pocznę bez głowy?
Pomysł już miałam prawie gotowy...
Teraz już lipa,
bo jestem cipa.
Metaforycznie i od połowy.
niedziela, 09 sierpnia 2009
czwartek, 11 września 2008
lubieżny drapieżca i feministyczna świnia
niby o czym innym. w zupełnie różny sposób. na kompletnie odmiennych poziomach. a jednak o tym samym.  zareagujcie.
środa, 09 lipca 2008
ja(i)ja
ohohoho! łuuuuu! o jaaaa! ale tu zarosło, ścieżka ledwo widoczna, wszędzie jakieś chwasty i kto u licha wpuścił tu bandę polnych myszy???!!! doprawdy - wstyd! i to jeszcze po tak długiej nieobecności żeby zaczynać wpis od czterech zdań wykrzyknikowych. karygodne! (ci, którzy chcą coś powiedzieć o równoważnikach, niech lepiej zamilkną) co mam na swoje usprawiedliwienie? i przed kim się tłumaczę? przed sobą chyba. przed sobą najbardziej. co by ci tu ja powiedzieć. bo widzisz ja, tak czasami bywa, że nic ciekawego powiedzieć nie można. szczególnie o tobie czyli o mnie. i nie, nie ja, nie kłóć się ze mną. taka jest gorzka prawda i nie rób kwaśnej miny, bo nie zamierzam dziś sobie słodzić. co powiedziałaś ja? żebym przestała pieprzyć? też prawda. a więc (tak, wiem, co mówią o więc) co u mnie? wszystko w porządku
niedziela, 18 maja 2008
ja i jamniczek
"wyglądasz, jakbyś właśnie dostała balonik w kształcie jamniczka" powiedziała tejbor do dżankiewicz nie niszmy jamniczka
środa, 16 kwietnia 2008
homo-niewiadomo
jak mnie przeraża homeostaza zwyczajnie niezrównoważonej pierwszej osoby liczby pojedynczej ja ja jaaaacieniemogę
środa, 02 kwietnia 2008
TKKT
na zajęciach z telewizji Mąka poczęstowała nas tekstem z postulatem dogmy, ale nie filmowej, lecz dziennikarskiej. dogma kontra tkkt czyli totalitaryzm komercji, konsumpcji, transgresji. przejęło mnie to. ostatnio zresztą sporo myślę o tych sprawach, choć nie tylko w odniesieniu do mediów, ale do życia w całej jego krasie. że nie zauważalnie dla mnie samej przyzwoitość, moralność przestaje byc ważna. wszechobecna na mieście reklama o 69 sposobach na stracenie dziewictwa mnie nie bulwersuje. nie takie rzeczy już widziałam, a i od świętości mi daleko. ale też ta reklama mnie nie bawi. bo niby dlaczego ma mnie bawić fakt, że czystość brzmi jak żart? zbyt poważna jestem pewnie i nie znam się na żartach. pewnie nawet to tylko mój wyabstrahowany problem, akademicki. za trudno mówię, za ciężko. człowiek po pracy, zmęczony, a ja tu z czymś takim wyjeżdżam. wyluzuj, dziewczyno. poważnie = nieprzyjemnie, a przyjemnie = lekko. a świat tak cudnie wodzi na pokuszenie... a ciało tak wiele pragnień ma... gawliński śpiewa myślę, że nie stało się nic... za dużo tego niczego.
poniedziałek, 31 marca 2008
ala czyta, odc. 3
Piszę bo muszę bo to, że mam duszę wciąż nie wydaje się pewne Andrzej Poniedzielski
piątek, 21 marca 2008
luz alicia
przeczytałam ostatnio podpis reklamujący, tudzież odstraszający od mojego bloga i stwierdziłam,że kurczaki, jakoś za mało tej telenoweli. a przecież zaczęło się wszystko od tego, że moje życie jest telenowelą i to w koprodukcji brazylijsko-peruwiańsko-kolumbijskiej. życie, życie jest nowelą, ale moje było zdecydowanie o wiele bardziej pikantne i mocniej poplątane niż polskie ciągutki na smutki. a tu masz placku babę! jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki po założeniu wyżej i niżej i z lewa i prawa widzianego bloga perypetie ali zmieniły się w... przerwałam bo nie wiem w co? ani to powieść z morałem, ani bajka, czasem gombrowiczem zalatuje, ale znowu kiedy indziej to taki jarmusch, całe szczęście, że nie topor. życie chyba po prostu. mistrzyni porównań w powiecie człuchowskim poddaje się walkowerem. moje życie jest bez porównania. i choć zdrad mi już los oszczędza, a i romansów, też właściwie na szczęście, ni chu-chu, to subtelny wywar z ironii staram się pić codziennie przed snem. ciąg dalszy następuje... bez ustanku
sobota, 23 lutego 2008
mamona
ta wypowiedź jest pisana przez pieniądze życie jest piękne. myślę, że takim zdaniem trzeba zaczynać gorzkie opowieści. życie jest cudowne. "cudowna to jest woda z lichenia" - odpowiedzieć ktoś może cytatem z popularnego filmu. uśmiechnie się ktoś. z pobłażaniem oczywiście. optymistka! - rzuci w twarz jak przekleństwem. optymistka... - odpowiem z uśmiechem. po prostu. życie jest słodkie. gdzie ta gorycz??? - spyta wreszcie ktoś z niecierpliwością. w was - odpowiem. bez uśmiechu. może z westchnieniem. raczej z zaciśniętymi, dygocącymi rękoma. bo życie byłoby piękne, cudowne i słodkie, gdyby nie niektórzy ludzie. bo ludzie potrafią być podli, chciwi, małostkowi, bezduszni i bezmyślni. ha! - wykrzyknie z satysfakcją ktoś. wszystko wraca do normy, jaka tam optymistka, dziewczyna normalna jest. nie - odpowiem. nienormalna. niepoprawna. optymistka. bo wierzę, że stać nas na więcej i że kiedyś będzie nas więcej. optymistów więcej? - spyta ktoś z przerażeniem. nie, ludzi, Ludzi.
|